Zieleń szmaragdu - Kerstin Gier

31.7.14

Dziewczyny są naprawdę najbardziej męczącym rodzajem ludzi, jaki istnieje. Zaraz po emerytowanych urzędnikach skarbowych, sprzedawczyniach w sklepie z pończochami i przewodniczących związków ogródków działkowych.

Niezmiernie cieszę się, że miałam możliwość sięgnięcia po "Zieleń szmaragdu" zaraz po przeczytaniu poprzedniego tomu, gdyż nie wiem jak wytrzymałabym do premiery tej części, gdybym czytała trylogię tak jak się ukazywała! Jest to jedna z lepszych trylogii którą czytałam i strasznie żałuję, że to już koniec.

 - Nieee, ty głupku - zaskrzeczał Xemerius, wytykając głowę przez właz. - To stary ser, a Gwendolyn przechowuje go tu na górze na wypadek, gdyby w nocy zrobiła się głodna.

Gwendolyn z racji faktu odziedziczenia genu podróży w czasie wraz z Gideonem ma do spełnienia ważną misję. Mimo, iż serce dziewczyny rozpadło się na milion kawałków musi trzymać fason i mieć szeroko otwarte oczy, żeby móc poskładać wszystkie tajemnice w jedną całość. Dopóki tego nie zrobi, Gwen nie dowie się komu tak na prawdę może ufać oraz jaką funkcję pełni w całej tej historii. Czy Gideon jest wobec niej szczery? Może tak na prawdę powinna zaufać Lucy i Paulowi?

- W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał bardziej znacznie bardziej plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. Marcepan!

Nie chce mi się wierzyć, że to już! Ostatnią cześć Trylogii Czasu mam za sobą. Wszystkie części mam już za sobą i wcale się z tego powodu nie cieszę. Całą trylogię czytało się bardzo szybko z tego względu, że historia została przedstawiona z punktu widzenia Gwendolyn a jak wiadomo, tok myślenia nastolatki jest prosty więc i przekaz też taki był. Kerstin Gier potrafiła wyczarować cudowną atmosferę aż nie chciało się odkładać książki nawet na chwilę. Gdybym mogła to siedziałabym z nosem w książce 24h na dobę!

- Jeśli jeszcze raz użyjesz słowa „cudowny", narzygam ci do tej cholernej tarty ze szparagami! - warknął Xemerius

"Zieleń Szmaragdu" zyskała na wartości dzięki Xemeriusowi czyli demonowi, którego Gwenny poznała w kościele. Tak polubiłam tego stworka, że tylko wyczekiwałam kiedy sypnie kolejnym świetnym tekstem sprawiając, że na mych ustach pojawia się uśmieszek. Dodał uroku tej trylogii i to nie podlega dyskusjom. Jeśli chodzi o głównych bohaterów to przez kolejne części, wydarzenia itp. Gideon raz działał mi na nerwy a raz sprawiał, że go uwielbiałam! Gwendolyn jest taką bohaterką, której nie da się nie lubić, mimo jej wlotów i upadków. Jedynymi bohaterkami, które zawsze działały mi na nerwy były Charlotta i jej matka. Wiecznie niezadowolone z życia i tego, że to nie one są w centrum uwagi.

Gideon lekko się uśmiechnął, po czym szybko zaczął pakować do torby moje rzeczy. 
- No chodź, mój mały budyniu, wstawaj.

Podsumowując, Trylogia Czasu jest wielką gratką dla czytelników, którzy zaczytują się w powieściach o podróżach w czasie. Cała trylogia jest oprawiona w przepiękne okładki od których nie można oderwać oczu. Bohaterów, z małymi wyjątkami, nie da się nie lubić. Całość cały czas trzyma w napięciu więc jeśli planujecie zacząć przygodę z tą trylogią radzę zakupić od razu wszystkie części!

Moja ocena: 6/6

Tytuł: Zieleń szmaragdu
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Egmont
Data premiery: 2012-02-22
Ilość stron: 456
Tłumaczenie: Agata Janiszewska


Za możliwość przeczytania Trylogii Czasu dziękuję Wydawnictwu Egmont!

Książka przeczytana została w ramach wyzwań:
http://czytadlatetiisheri.blogspot.com/2013/12/rekord-2014-zapisy.html











CF - 2014 - logo

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Też mam chrapkę na tę trylogię!
    Czekam też na film!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trylogię Czasu czytałam już jakiś czas temu, ale wciąż wspominam ją jako bardzo wciągającą i ciekawą :)

    OdpowiedzUsuń